r.

Krwawa rzeka na dżungli, czyli porzucony pomysł Riotu na przedsezon 2020

Mapę Summoner's Rift przedziela błękitna woda, płytka i spokojna. W swoim długim życiu rzeka widziała niejedną potyczkę drużynową, kradzież smoka, dzikie pościgi i zaskakujące zmiany biegu wydarzeń.

Jednym z zaskakujących pomysłów Riot Games była zmiana tego spokojnego miejsca w iście krwawe pole walki. Miałoby się to stać w przedsezonie 2020.

Poinformował o nim Spideraxe30, moderator [email protected]:

Obecny wygląd leża smoka oraz fragmentu rzeki z dolnej części mapy.

 

Summoner's Rift - mapa z trybu Blood Moon

Mapa z trybu gry Blood Moon.
To nie jest proponowana krew na rzece.
W trybie Blood Moon Summoner’s Rift pokrywała ciemna, czerwonawa mgła, nadająca krwawego klimatu wydarzeniu dedykowanemu klasie Zabójców.

Krwawa rzeka na dżungli

Do gry zostałby dodany kolejny licznik. Śledziłby on ilość zabójstw w okolicach rzeki. Gdy licznik osiągnąłby pewną wartość liczbową, rzeka zostałaby zalana krwią.

Jak mogłoby to wyglądać? Niestety, nie znaleźliśmy żadnych grafik koncepcyjnych ani dokładniejszych opisów krwawej rzeki.

Być może rzeka delikatnie zmieniałaby swój wygląd z błękitnej na lekko czerwoną. Takie wyróżnienie musiałoby być czymś wyjątkowym. Może krew na rzece pojawiałaby się po… 20-30 killach w jej pobliżu?

Rzeka jest najczęstszym miejscem potyczek o smoka lub Barona Nashora, czyli jedne z ważniejszych objective’ów, które mogą drastycznie zwiększyć szanse na wygraną jednej z drużyn. Na walki drużynowe w tym miejscu duży wpływ ma kształt linii – wąska, otoczona ścianami, bez tak łatwej możliwości escape’u, co na pozostałych alejach. Rzeka staje się miejscem walki nawet pełnego zestawu drużyn. Przegrana na rzece może równać się przegranej całej gry.

Riot Games eksperymentowało z możliwością wyróżnienia specyfiki tego miejsca. Krwawa rzeka podkreśliłaby znaczenie tych wszystkich potyczek. Miejmy nadzieję, że gracze nie zabijaliby się specjalnie po to, by kolor rzeki zmienił kolor na czerwony.

Honeyfruit jako Bloodfruit

Zmianę miałaby też przejść jedna z roślinek z rzeki. Honeyfruit zamieniałby się w Bloodfruit – prawdopodobnie wraz ze zmianą koloru rzeki. Honeyfruit jest przysmakiem kraba Scuttlera z rzeki: gdy tylko gracz uderzy roślinkę, ta zrzuci swoje owoce, a krab od razu pogna, by je zjeść. Oprócz tego jest ulubionym owocem Kai’Sy.

Gdyby bloodfruit został wprowadzony, przysmakiem kraba byłby owoc z krwi graczy… miodzio.

Honeyfruit. Roślinka zmieniałaby się w bloodfruit.

Czy to się pojawi w grze?

Nie. A może jeszcze nie teraz…?

Niestety, wygląda na to, że Riot zupełnie porzucił koncept krwawej rzeki oraz krwawego owocu. Mimo wszystko gra nie jest aż tak brutalna – sikanie i tryskanie krwią jest bardzo spłycone, a animacje śmierci nie są tak drastyczne, by wywoływały w graczu jakąkolwiek skruchę w związku z doprowadzeniem do śmierci swojej postaci.

Choć można znaleźć w Lidze motywy zakrawające o brutalność, jak ult Dariusa czy Urgota, gra została stworzona zgodnie ze standardem PEGI 12. A to wymaga pewnych wyrzeczeń. Wiedzieliście, że Elise była projektowana tak, by nie wpływała negatywnie na osoby z arachnofobią? Jej pajęcza forma została przedstawiona w jak najbardziej karykaturalny sposób – bez włochatych nóg czy charakterystycznej pajęczej… aparycji? Gracze wpływają na ostateczny wygląd gry. Wygląda na to, że krwawa rzeka była zbyt brutalna, by została wprowadzona.